Kiedy przejechanie kilku tysięcy kilometrów motocyklem jest już wielką, budzącą szacunek Wyprawą? Czy dziś wystaczy przejechać Maroko, Australię, nawet dookoła Ziemi z mniej lub bardziej przemilczanym wsparciem samochodu technicznego, kamerzystów, realizatorów, jak niektórzy aktorzy czy celebryci… Założyciel i konstruktor Nortona, „Pa” Norton,  przemierzył sam Afrykę Południową w zimie 1921-22 na swoim ulubionym 633ccm Big Four. Nasi rodacy dojechali do Szanghaju w 1934:
„Mój chłopiec ma motor. Pasażer wózka telepie się bezczynnie. Oczy otwarte. Rozwieszone uszy. Patrz, słuchaj i pisz. Ona – Halina Bujakowska z domu Korolec, w chwili rozpoczęcia ekspedycji 27-letnia, szczupła, niewysoka, zawsze uśmiechnięta szatynka. Ze zdjęcia w szkolnej legitymacji (Gimnazjum Państwowe im. Elizy Orzeszkowej w Wilnie, rok szkolny 1924/25) patrzy dziewczyna w białej bluzce i z uśmiechem od ucha do ucha. Gdy dorośnie, na każdej niemal fotografii będzie ją widać z nieodłącznym papierosem. Jej ojciec Józef Korolec przez lata był prezesem wileńskiego Prudentialu, a po przejściu na emeryturę prowadził pensjonat Jasna w Druskiennikach (stałym gościem był tu m.in. Julian Tuwim). On – Stanisław Bujakowski, trochę starszy od Haliny, syn druskiennickiego lekarza zdrojowego. Wysoki, szczupły, zapalony motocyklista. Po ślubie postanowili spełnić marzenia dzieciństwa i z rodzinnych Druskiennik zajechać motorem ‚najdalej, gdzie lądem można się zaawanturować’, czyli do… Szanghaju. Wystartowali 19 sierpnia 1934 roku.”
Więcej o niezwykłej historii dzielnych ludzi na http://www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,53662,7802265,Dama_w_koszyku.html